„Ławeczka”

Ławka przy wale by angsst
Ławka przy wale, a photo by angsst on Flickr.

On, niemłody, niespecjalnie przystojny, ani nawet bogaty, zwykły, samotny, żałosny królewicz ok. czterdziestki, który białego rumaka zamienił na czerwony autobus.

Ona, doświadczona, przeciętna, znudzona i rozczarowana życiem księżniczka z fabryki skarpetek.

Spotykają się w parku niby przypadkiem, ale i On i Ona przyszli tu w tym samym celu, poszukują erotycznej przygody, chcą wnieść odrobinę światła we własne szare, monotonne życie. Tak zaczyna się ich przygoda, przynajmniej On tak myśli, tyle że…………. zapomniał. Rok wcześniej też się spotkali. Ona doskonale to pamięta.

Długo rozmawiają.

Pozornie banalna i zwyczajna sytuacja, można by rzec „ nic ciekawego” , a jednak rozmowa dwójki samotnych ludzi okazuje się niezwykle poruszająca. Odkrywa prawdę o człowieku. Pokazuje w jak wielkim stopniu wstyd i lęk rządzi naszym życiem, jak trudno zmierzyć się z prawdą o sobie samym. Ile wewnętrznej siły , jak wiele odwagi potrzeba, by odsłonić się przed drugim człowiekiem.

Na „Ławeczce” spotykają się Joanna Żółkowska i Janusz Gajos, którzy pokazują mistrzostwo aktorskiego rzemiosła. Gajos kłamie, przysięga, upokarza , walczy, wreszcie odkrywa przed widzem tajniki ludzkiej psychiki, dodam, że robi to w sposób tak doskonały, że nie wyobrażam sobie aby można było zrobić to lepiej. Żółkowska, wypytuje, gra, poddaje próbom i szantażuje, by w końcu spotkać się ze swoimi potrzebami . „Ławeczka” to niezwykle intymna sztuka, opowiadająca losy przeciętnych ludzi którzy próbują odnaleźć szczęście. Gorąco polecam każdemu, kto jeszcze tego nie widział niech czym prędzej to nadrobi.

Autor-Aleksander Gelman
Reżyseria- Maciej Wojtyszko
Obsada-Joanna Żółkowska, Janusz Gajos
Realizacja TV- Krzysztof Jasiński
Czas trwania-81 min.
Data premiery- 3 października 1988r.

Advertisements

A może jakaś mała „Kuracja”

WojtekSmarzowski by festivaldecineeuropeo
WojtekSmarzowski, a photo by festivaldecineeuropeo on Flickr.

Jakiś tydzień temu byłem w kinie na „Drogówce” Wojciecha Smarzowskiego , czekałem na ten film z niecierpliwością, ponieważ czujnie śledzę działalność artystyczna wspomnianego wyżej reżysera. Oczywiście, nie zawiodłem się, film bardzo mi się podobał, podobnie jak wszystkie pozostałe obrazy WS. Ale nie będę dziś pisał ani o „Drogówce”, ani „Weselu” , ani żadnym innym filmie, ponieważ ja uwielbiam wracać i zaczynać od początku. Moja historia ze Smarzowskim rozpoczęła się parę lat temu, od pewnego Spektaklu teatru Telewizji, o tytule „Kuracja”(według powieści Jacka Głębskiego o tym samym tytule).
Oczywiście nie zamierzam opisywać fabuły „ Kuracji” , znalazłem kilka tak druzgocąco dokładnych, a jednocześnie bezmyślnych recenzji, że właściwie po ich przeczytaniu oglądanie traci jakikolwiek sens. Powiem tylko tyle, ta historia opowiada o młodym, ambitnym, dociekliwym psychiatrze, który postanowił w ramach wymyślonego przez siebie eksperymentu, zamknąć się jako pacjent w szpitalu psychiatrycznym……………… więcej nie zdradzę, dowiecie się jak obejrzycie. Myślę, że każdy kto ceni sobie twórczość Wojciecha Smarzowskiego, zachęty nie potrzebuje, ale gwoli formalności .

3 powody dla których warto poświęcić 69 min. na wyKurowanie się.

1 Myślenie
Bez wątpienia spektakl zmusza do myślenia, nie można „przejść obok niego obojętnie”, a w trakcie oglądania , myśli krążące w Twoim mózgu, zaczną zamieniać się w pytania, na które nie dostaniesz odpowiedzi , a które mogą spędzać sen z Twych powiek.

2 Emocje
„Kuracja „ dostarczy wam wielu emocji , fabuła jest niezwykle wciągająca , nie wiadomo co za chwilę się wydarzy a każda kolejna minuta……………… wprowadza tylko coraz więcej chaosu i niepewności.

3 Obsada
To co charakteryzuje wszystkie projekty Smarzowskiego, to fenomenalna gra aktorska, nie inaczej było w „Kuracji”. Każdy z aktorów, który wystąpił w tym przedstawieniu, zasługuje na słowa uznania , ale na mnie największe wrażenie zrobili Krzysztof Pieczyński, Arkadiusz Jakubik i oczywiście odtwórca głównej roli ,rewelacyjny Bartłomiej Topa, co ciekawe Topa przed „Kuracją” szerszej publiczności znany był głównie jako Zenek z serialu „Złotopolscy” tą rolą jednak przełamał stereotyp krążący wokół własnej osoby i na stałe wszedł do czołówki polskich aktorów. Polecam gorąco wszystkim fanom Smarzowskiego i nie tylko.